piątek, 29 czerwca 2012

Tym razem o sile wiary… „Tysiąc darów. O sztuce codziennego szczęścia” – Ann Voskamp


„Przyczyną naszego upadku było, jest i zawsze będzie niezadowolenie z Boga i tego, co nam zsyła. Wciąż chcemy czegoś więcej, czegoś innego.” [1]

Tysiąc darów. O sztuce codziennego szczęścia, to nie poradnik religijny czy podręcznik do katechezy, to wyznania kobiety doświadczonej nieszczęściem, której wiara podupada, a którą chce odbudować. Tragiczna śmierć siostry z okresu dziecięcego, pozostawiła w bohaterce trwały ślad. Z biegiem lat wspomnienie tragedii nasuwa coraz to inne myśli, próby odnalezienia odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Tysiąc darów, to także umiejętność życia z ludźmi, dziećmi oraz mężczyzną w religijności i wzajemnej wdzięczności.

Tysiąc darów, to lista rzeczy, zjawisk, czynności, które są z nami na co dzień, a które możemy widzieć i ich doświadczać dzięki łasce Boga. Bohaterka pod namową przyjaciółki postanawia stworzyć swój memoriał wdzięczności, w którym pod wpływem niejednokrotnie chwili spisuje boże dary:

„1. Cienie układające się rankiem na deskach podłogi
2. Tosty z grubą warstwą dżemu” [2]

Lista darów, to dla Ann „eucharisteo” – dziękczynienie, bo według autorki, Bóg nie robi nic bez przyczyny, za wszystko czego możemy doświadczyć, winni jesteśmy Mu wdzięczność. Każda modlitwa nie opierająca się na wdzięczności, nie jest prawdziwą modlitwą, tylko pustymi słowami. Dzięki prowadzonemu dziennikowi darów, bohaterka zaczyna wierzyć, że koszmar sprzed lat musiał mieć jakąś przyczynę. Sama będąc matką zrozumiała sens trwogi o własne dziecko, które uszkodziło sobie palec, ale przecież żyje.

„Trudna sztuka traktowania rozpaczy jako łaski, ponieważ tak jak chirurg przetnie palec mojego syna, by go wyleczyć, tak Bóg postanawia rozciąć me niewdzięczne serce, aby je naprawić.” [3]

W pozycji tej, autorka podaje i interpretuje teksty z Pisma Świętego, dzięki którym jej wiara staje się silniejsza, dzięki którym potrafi zmieniać się w lepszego człowieka, gorliwiej się modlić, dostrzegać łaskę, którą ją i jej rodzinę obdarza Bóg. Z Tysiąca darów możemy poznać także z jaką wrażliwością kobieta traktuje dzieci. Ann jest matką sześciorga pociech, każde z nich jest dla niej największym skarbem, nawet podczas dziecięcych potyczek, przy których niejeden rodzic traci cierpliwość, ona traktuje je jak błogosławieństwo boże, bez krzyku, bez nerwów, a z pokorą i dobrym słowem.

„Rodzic musi zawsze przede wszystkim wychować siebie, prawić kazania sobie samemu, zanim zabierze się za pouczanie dziecka.” [4]

Książka daje wiele do myślenia. Mimowolnie zaczynamy zastanawiać się nad własną wiarą, nad szczegółami codzienności, które są darami bożymi, za które nie umiemy dziękować, bo przecież najzwyczajniej w świecie są. Ale dlaczego są? Czy, gdyby nie Bóg, rzeczywiście moglibyśmy dostrzegać kolory teraźniejszości? Warto się zatrzymać, zastanowić, przemyśleć, zwolnić bieg.

Według mnie stopą achillesową Tysiąca darów są liczne alegorie, czasami tak nieprawdopodobne, że trzeba się wczytywać kilka razy żeby zrozumieć sens zdania. Książka jest wręcz przesiąknięta metaforami. Być może o to autorce chodziło, bo na pewno trzeba w dużym skupieniu i z uwagą czytać, aby wyciągnąć poprawne wnioski.

Mimo, że książki nie czyta się lekko, uważam że warto po nią sięgnąć i nie dlatego, że jest bestsellerem New York Timesa, a po to, by zastanowić się nad siłą własnej wiary, by przekonać się, jak to jest żyć w zgodzie z Pismem Świętym, odnajdować w każdej czynności możliwość dziękowania za nią (choć czasami wydaje się nam, że to absurd), a  jednocześnie wychowywać dzieci, utrzymywać w porządku dom i być oparciem dla rodziny.

Ocena: 4/6

[1] Ann Voskamp – Tysiąc darów. O sztuce codziennego szczęścia, Wydawnictwo Esprit, str. 16,
[2] j/w., str. 58,
[3] j/w., str. 136,
[4] j/w., str. 169.

Za możliwość zagłębienia się w sile własnej wiary dziękuję Wydawnictwu Esprit



17 komentarzy :

  1. Miałam ochotę na tę książkę, ale nieprzeniknione metafory i alegorie brzmią coelhowsko, a więc zdecydowanie źle.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie w tej książce przeraża taka ilość Boga. Nie przepadam za wzmiankami o religiach. Ale cóż, być może skuszę się na tę książkę, skoro budzi tyle zachwytów. ;)
    Podoba mi się Twoja recenzja, rzetelna.

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm... zastanawiałam się nad zamówieniem sobie tego tytułu do recenzji od wydawnictwa, ale teraz się chyba ze 2x jeszcze zastanowię, bo coś straciłam ochotę
    zobaczę jeszcze
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest dosyć specyficzna, ale warto się z nią zapoznać :)

      Usuń
  4. Na chwilę obecną raczej nie sięgnę po tę pozycje. Zbyt dużo w niej religii a ja ostatnio jest na życiowym zakręcie, gdzie nie potrafię odnaleźć Boga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie na nią czekam, aż przyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na Twoja opinię :)

      Usuń
    2. ja ksiażke juz dostałam i właśnie ją czytam ;) świetna recenzja, ciekawe jaka będzie moja. Dodaje bloga do obserwowanych

      Usuń
  6. Dziękuję za udział w mojej rozdawajce - losowanie jutro (choć właściwie już dziś).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i wrażenia podobne. Może trochę lepsze ;d.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma w sobie to "coś", ale były momenty, że trochę mnie drażniła ;)

      Usuń
  8. Ja jestem osobą wystrzegającą się wszelkiej religii i takie tytuły najczęściej mnie męczą. Choć księdza Twrdowskiego uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam tą książkę w katalogu wydawnictwa i jakoś mnie specjalnie do niej nie ciągnęło, ale widzę, że lektura całkiem, całkiem i wygląda na to, że może przypaść mi do gustu, więc może się na nią skuszę za jakiś czas. :) Tematyka mi bardzo odpowiada, a te cytaty, które tu przytoczyłaś są kapitalne moim zdaniem. :) Pozdrawiam!

    P.S. Śliczne zmiany tu! :) Przez chwilę się zastanawiałam gdzie ja właściwie weszłam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nati, w takim razie koniecznie książkę przeczytaj. Tych cytatów jest dużo, dużo więcej. Co do zmian, dziękuję za miłe słowo i cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  10. Ja na razie spasuję. Muszę ogarnąć mój stos recenzencki :)

    Dziękuję za odwiedziny i dołączenie do grona moich czytelników :) Ja dołączam do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń