wtorek, 6 listopada 2012

„Poduszka w różowe słonie” – Joanna M. Chmielewska

Joanna M. Chmielewska, to popularna autorka, dla której pisanie jest pasją i odskocznią od rzeczywistości. Pisze zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Lubi prowadzić warsztaty pisarskie. Znana jest z opowiadań Kaczucha (Dziewczyńskie bajki na dobranoc) i utworów dla dzieci.


Wybierając Poduszkę w różowe słonie, zasugerowałam się głównie tytułem i przyjemną w odbiorze okładką. Mimo, iż przeczytałam etykietę wydawcy, cały czas liczyłam na lekką, niezobowiązującą lekturę. Słoń w tytule, do tego jeszcze różowy musiał oznaczać przyjemne czytadło. Nie kwestionuję tego, że książkę czyta się z przejęciem i napięciem jednocześnie, bo to naprawdę dobrze napisana historia, ale nie mamy co liczyć na sporą dawkę humoru przynoszącego rozluźnienie i nieokiełznaną radość. Jakie było moje zdziwienie, gdy zaczytywałam się coraz dalej i dalej. Dałam się okiełznać niepozornemu tytułowi, stąd moje zaskoczenie. Zaznaczam, że książka jest świetna, ale porusza trudne tematy. Nieodłącznymi elementami w tej historii są śmierć, nieporadność, tęsknota.

Główną bohaterką jest Hanka – kobieta sukcesu o mocnym charakterze, pedantka, mające własne zdanie, wierząca tak naprawdę jedynie w przyjaźń z Ewą, która umiera na raka, zostawiając Hance pod opiekę pięcioletnią córeczkę.
„– Co będzie z Anią? Gdyby coś mi się stało... – Łzy Ewy znaczyły mokrą mapę na szarym swetrze.
Hanka wiedziała, że przyjaciółka nie ma rodzeństwa, na dalekie ciotki  nie ma co liczyć, a ojciec dziecka... . Adam oznajmił, że dziecka nie uzna” [1]
Autorka wprowadza czytelnika w „dwa światy” tj. świat małej Hani i dorosłej Hanki. Poprzez przeplatanie dzieciństwa z dorosłym życiem, doświadczamy przemiany Hanki, poznajemy także Ewę. Odbiorca mimowolnie będzie rozczulał się nad przyjaźnią dziewczynek,  przez co często będzie zadawał sobie pytanie dlaczego?

Wątkiem niezwykle ważnym w moim odczuciu jest wątek Ani, małej dziewczynki, której po stracie mamy pozostał tylko ukochany miś Florian, która nie może zrozumieć dlaczego mamy już nie ma, gdzie się podziała, dlaczego zostawiła ukochaną córeczkę, czy może przestałą ją kochać? Momentami ciężko było mi czytać o przemyśleniach i postępowaniach pięcioletniego dziecka, nie mogłam sobie wyobrazić, co może tkwić w główkach dzieci, którym umierają rodzice. Mimo, że to tylko książka, to przecież takie rzeczy się dzieją.

Tragedia dziecka, to nie jedyny problem poruszony w książce. Autorka zwróciła również uwagę na relacje z osieroconym dzieckiem. Hanka nie nawiązywała bliższych kontaktów ze znajomym, ceniła sobie swoją przestrzeń, odrębność i indywidualność. Gdy nagle w jej domu pojawiła się mała dziewczynka, nie chciała jej zauważać, wiele razy udawała, że nie słyszy płaczu małej. Wielokrotnie zastanawiała się dlaczego zgodziła się na opiekę nad dzieckiem, może podświadomie myślała, że Ewa jakimś cudem wyzdrowieje, bo przecież czasami tak się dzieje. Niestety, tym razem cud się nie zdarzył.
„Ania nie miała siły już czekać i czuła się jak napompowany do granic możliwości balonik, który za chwilę nie wytrzyma i pęknie” [2]
Nie chcę zdradzać jak będą budować się relacje ceniącej swobodę Hanki i zagubionej Ani, oraz czy te relacje w ogóle będą miały szansę na jakiś progres, bo pozycja ta, to lektura warta przeczytania, to książka, która wywołuje ból i wiele smutku, ale też zmusza do refleksji, do wielu przemyśleń, umożliwia nam szersze spojrzenie na rzeczy ważne. Dzięki Poduszce w różowe słonie docenimy to, co mamy, z miłością i troską zwrócimy uwagę na każde dziecko. Ta pozycja wzbudza czujność, bo dziecko po stracie rodzica, mimo iż zamyka się przed całym światem, w środku z tym właśnie światem toczy zaciętą walkę.

Czytając książkę skupiłam się głównie na wątku Ani, ale historia Hanki również zwraca uwagę. Pod koniec powieści dowiadujemy się dlaczego młoda kobieta potrafi być tak oschła, bezwzględna i unikająca nawiązania bliższych więzi z dzieckiem. Okazuje się, że obecne życie ma podstawy w życiu dziecięcym. Podejrzewam, że autorka celowo przenosiła nas do przeszłości Hanki, by czytelnik mógł zdać sobie sprawę z tego, że dziecięce przeżycia mają oddźwięk w późniejszych latach.

Poduszka w różowe słonie, to książka, którą warto poznać, by zastanowić się nad tym, co robimy, jak robimy i kiedy. Jak już pisałam wcześniej, nie jest to lekkie czytadło na niedzielne popołudnie. Należy przygotować się na trudne tematy. Pisarka operuje sprawnym  i spójnym językiem, dlatego lekturę tę czyta się bardzo szybko. Osobiście robiłam wiele przerw podczas czytania, po to, by przeanalizować i przemyśleć niektóre sprawy.

Pozycję tę polecam każdemu, kto lubi powieści obyczajowe przeplatane ważnymi, aczkolwiek trudnymi tematami, każdemu kto ma dziecko oraz wszystkim zwolennikom pani Chmielewskiej.

Ocena: 5/6

[1] Joanna M. Chmielewska – Poduszka w różowe słonie, Wydawnictwo MG, str. 35.
[2] j/w., str. 173.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG

31 komentarzy :

  1. Cudowna recenzja. Od razu zamarzyło mi się poznać książkę osobiście. Bardzo lubię powieści, w których zwykłe codzienne życie przeplata się z tragicznymi, trudnymi tematami. Dzięki za podpowiedź książki, która zaangażuje wszystkie moje emocje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka czeka na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahh żeby takie cuda były u mnie w bibliotece :) Bardzo fajna książka. Co do Sparksa to MUSISZ przeczytać więcej jego książek bo są po prostu dobre :) Dziękuję za obserwowanie, bo jak sama zauważyłaś, dopiero zaczynam z blogowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam okazję czytać tę książkę już jakiś czas temu. Co prawda dałam jej nieco niższą ocenę, ale ogólnie to dobra książka. Można przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę i podobała mi się. Jeśli jeszcze nie czytałaś to polecam Ci "Sukienkę z mgieł" Chmielewskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niebawem będę ją miała :) Dziękuję za podpowiedź :) "Poduszka w różowe słonie" zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.

      Usuń
  6. Książka brzmi całkiem ciekawie, nie jest jednak z serii tych, po które najchętniej sięgam. Kiedy najdzie mnie ochota na tego typu powieść, na pewno o niej nie zapomnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. od pewnego czasu mam w planach, ale jak na razie nie udało mi się przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  8. od pewnego czasu mam w planach, ale jak na razie nie udało mi się przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  9. Również mam w planach, ale jak na razie nie miałam okazji tej książki przeczytać.
    Ale wnioskują z Twojej recenzji - z resztą bardzo dobrej - że zapowiada się na bardzo dobrą lekturę, do której chyba muszę się przygotować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię takie książki więc z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio przeczytałam "Sukienkę z mgieł" i nieco się zawiodłam... Była niezła, taka ciepła i sympatyczna, ale nie miała tego "czegoś". Przeleciała przeze mnie. Więc po "Poduszkę..." raczej nie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już od dawna nie czytałam żadnej książki Chmielewskiej, dlatego chyba czas najwyższy to zmienić, więc chętnie sięgnę po ,,Poduszkę w różowe słonie''.

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna mam w planach tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka czeka na swoja kolej na moje półce, myślę że juz niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam już od dawna ochotę na tę książkę. Cieszę się, że mi o niej przypomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
  16. rzadko czytam książki polskich autorów i szczerze mówiąc nie zwróciłam wcześniej uwagi na tę książkę, jednak z drugiej strony nie czytałam nigdy nic autorstwa tej pani i warto by było chociaż zobaczyć co się traci :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi się ta książka podobała. Porusza trudne, ale ważne tematy...

    OdpowiedzUsuń
  18. Książkę przeczytałam już dawno temu lecz wywarła na mnie wrażenie... taka po tytule nie pozorna ale za to bardzo ciekawie pokazuje te problemy które my zamiatamy pod dywan jak śmierć, odczucia dzieci i bezradność dorosłych

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapraszam do wyróżnienia i zabawy: http://bibliotekamelanii.blogspot.com/2012/11/wyroznienie-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  20. O, zaciekawiłas mnie, chętnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię niektóre książki Chmielewskiej, ale jednak preferuje inne gatunki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zapraszam do dodania Twojego bloga do katalogu moli książkowych:

    http://katalog-moli-ksiazkowych.blogspot.com/2012/11/witaj-na-katalogu-moli-ksiazkowych.html

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam "Nawiedzony dom" i akurat ta książka podobała mi się. Nominowałam Cię do Liebster Award http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/2012/11/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam w planach tę książkę i z czystym sumieniem mogę Ci polecić "Piwnicę pod Liliowym Kapeluszem" tej autorki! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapraszam na blogową zabawę :)
    http://wiedzminka-ciri.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  26. Informuję, ze zostałaś wytypowana do zabawy:)
    http://goodbye-milky-way.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetna recenzja zachęcająco do przeczytania książki ;)

    OdpowiedzUsuń